|
|
|
Oglądanie filmu w trójwymiarze to wielka frajda, ale jak długo jesteście Państwo w stanie to robić, by nie zmęczyły się oczy?
W nowym systemie 3D, który dziś debiutuje w Poznaniu - nawet całymi godzinami.

System Dolby 3D Digital Cinema dziś po raz pierwszy zostanie zastosowany w Multikinie Stary Browar, przy okazji premiery filmu "Beowulf". W Poznaniu, gdzie w Plazie działa przecież kino Imax, filmy trójwymiarowe, które można oglądać za pomocą specjalnych okularów, nie byłyby żadną nowością. Dzisiejszy pokaz ma być jednak przełomem bardzo istotnym dla widzów. Chodzi o ich zmęczenie.
Kina typu Imax pokazują w 3D filmy raczej krótkie, nieprzekraczające godziny. Nawet pokaz filmu "Harry Potter i Zakon Feniksa", który odbył się niedawno w Plazie, zawierał jedynie fragment w technologii 3D. Wielu widzów, nawet tych zachwyconych tego typu pokazami, przyznaje, że dłuższe oglądanie filmu w trójwymiarze i okularach mogłoby zbyt zmęczyć ich oczy.
Potwory w trzech wymiarach
System, który wprowadza Multikino - wedle zapewnień - ma to wyeliminować. - Sprawia to technologia nazywana Triple Flash, czyli trzykrotne naświetlanie klatki zamiast dotychczasowego dwukrotnego - tłumaczy Marek Macierzanka z Arttech Cinema, która wprowadza nowy system. - Dzięki temu odstęp między błyskiem a wygaszeniem w każdym oku jest krótszy i mózg go właściwie nie rejestruje. A to było powodem zmęczenia.
Każdy będzie mógł to sam zweryfikować, bowiem od dziś Multikino w Starym Browarze rozpoczyna pokazywanie premierowego filmu "Beowulf" w dwóch technologiach, w tym nowej 3D. To zrobiona z dużym rozmachem i technicznymi fajerwerkami ekranizacja głośnej staroskandynawskiej sagi, z Angeliną Jolie, Anthonym Hopkinsem i Johnem Malkovichem. Będą smoki, potwory, przepaście. Film trwa 114 minut i można go oglądać w nowej technologii w całości. - Bilety na pokazy w 3D będą droższe o 3 zł - informuje Remigiusz Śmiałkowski, dyrektor kina.
Przełom ma polegać na tym, że jeśli okaże się, iż faktycznie taka dawka minut w trójwymiarze w tej technologii nie męczy, będzie można oglądać w okularach niemal każdy film. - Niemal, bo muszą być to filmy posiadające zapis cyfrowy. W wypadku filmów już nakręconych, trzeba je po prostu tylko przerobić - mówi Marek Macierzanka. - Tutaj możliwości są nieco mniejsze niż w wypadku filmów kręconych od początku z myślą o 3D, ale jest to do zrobienia.
Debiut nowej technologii miał miejsce w Stanach Zjednoczonych w połowie października. Kiedy pod koniec zeszłego miesiąca zapadła decyzja, by wprowadzić ją także w Polsce, nie było w Europie żadnej tego typu instalacji. Teraz jest ich już kilkanaście, a więc liczba kin z trójwymiarem nowej generacji wzrasta lawinowo.
Powodem są także koszty. Nowy system nie wymaga nowych projektorów ani specjalnych ekranów - można go przystosować do już istniejących za pomocą filtrów krążkowych. Co za tym idzie, w przyszłości można sobie wyobrazić ekspansję tego systemu - aż po kina domowe. Na razie specjalne okulary, które dostają widzowie przed seansem, kosztują ok. 50 dolarów, więc trzeba je oddawać po seansie. Już niebawem ich cena spadnie na tyle, że będą dodawane do biletów gratis.
"Gwiezdne wojny" na nowo
Kilka dużych studiów już ochoczo zabrało się do przerabiania filmów, które pokazane w całości w 3D mogą dać największy efekt. Jako pierwsze dotrą do nas "Gwiezdne wojny" - są niemal gotowe. Będzie to już kolejny powrót sagi na ekrany. Przerabiane są także wszystkie części "Władcy pierścieni" oraz "Titanic", które wkrótce zobaczymy raz jeszcze, tym razem w okularach. Do tego dojdą: "Miasteczko Halloween" (kreskówka o kościotrupach) oraz "Fly Me To The Moon" (zabawna kreskówka o trzech muchach, które trafiły do statku Apollo 11 i stały się tym samym, nieco na gapę, pierwszymi muchami na Księżycu).
Pierwszymi kinami, które stosują nową technologię w Polsce, są Multikina: Stary Browar w Poznaniu i Złote Tarasy w Warszawie.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań